Ten wpis stanowi rozwinięcie pierwszego artykułu z serii poświęconej „stop the clock”.
Zanim przejdziemy do szczegółów zmian legislacyjnych, warto przyjrzeć się „Reality Check” CLP — wydarzeniu, które ujawniło największe problemy związane z wdrażaniem nowych obowiązków.
16 maja 2025 r. Komisja Europejska zrobiła krok w stronę praktyki i zorganizowała tzw. „Reality Check” dotyczący znowelizowanego rozporządzenia CLP. Spotkanie miało formę online i wzięło w nim udział 570 podmiotów: przedstawicieli przemysłu, konsumenci, organizacje środowiskowe, prawnicy oraz organy krajowe. Kluczowym celem było określenie, które nowe obowiązki z rozporządzenia (UE) 2024/2865 są szczególnie trudne do wdrożenia i gdzie można wprowadzić uproszczenia bez obniżania poziomu ochrony zdrowia i środowiska.Przedstawiciele branży mogli podzielić się swoimi doświadczeniami oraz wskazać, które wymagania sprawiają największe problemy i co należałoby zmienić, aby przepisy były łatwiejsze do stosowania na co dzień.
Reality Check: Największy punkt zapalny: formatowanie etykiet
Najczęściej krytykowano nowe, obowiązkowe zasady formatowania etykiet, w tym:
- minimalne rozmiary czcionek,
- odstępy między wierszami,
- wymóg czarnego tekstu na białym tle.
Wielu uczestników podkreślało, że te reguły mogą generować nieproporcjonalnie wysokie koszty, szczególnie gdy:
- etykieta musi występować w kilku językach,
- produkt ma małe opakowanie,
- firma ma szerokie portfolio i zmiany obejmują dużą liczbę wariantów.
Pojawiły się też obawy środowiskowe: wskazywano na ryzyko wzrostu odpadów opakowaniowych oraz konieczność stosowania droższych rozwiązań (np. etykiet rozkładanych). Jednocześnie zaznaczano, że ewentualne uproszczenia nie mogą pogarszać czytelności — informacja o zagrożeniach musi pozostać jasna dla konsumentów i pracowników.
Reality Check: Reklama i sprzedaż na odległość: zbyt dużo w zbyt małej przestrzeni
Drugim dużym tematem były przepisy dotyczące reklam. Zmiany zakładały, że materiały promocyjne mają zawierać rozbudowane informacje o zagrożeniach (m.in. piktogramy, hasła ostrzegawcze, zwroty wskazujące rodzaj zagrożenia oraz zachętę do zapoznania się z etykietą).
Uczestnicy oceniali to jako rozwiązanie zbyt ciężkie i słabo dopasowane do współczesnych kanałów komunikacji — zwłaszcza online, gdzie ograniczeniem jest format, czas i miejsce. Pojawił się też argument „odwrotnego skutku”: nadmiar szczegółów może sprawić, że odbiorcy… przestaną zwracać uwagę na przekaz, bo zostaną zalani skomplikowaną informacją.
Wskazywano, że prostsze komunikaty (np. wyraźne odesłanie do etykiety) mogą być bardziej proporcjonalne i skuteczne. Jednocześnie wyrażono wyraźne poparcie dla wyłączenia reklamy w kontaktach B2B, ponieważ w profesjonalnych łańcuchach dostaw działają już narzędzia przekazywania informacji — przede wszystkim karty charakterystyki.
Reality Check: Terminy na aktualizację: 6 miesięcy jest nierealny
Oprócz etykiet i reklam mocno krytykowano krótki, sześciomiesięczny termin dotyczący aktualizacji etykiet w określonych przypadkach. W ocenie wielu uczestników tak krótkie terminy w praktyce prowadzą do marnotrawstwa (szczególnie w długich i złożonych łańcuchach dostaw) oraz stoją w sprzeczności z celami środowiskowymi Zielonego Ładu.
Cyfryzacja i etykiety elektroniczne: oczekiwanie większej elastyczności
Powracającym wątkiem była cyfryzacja. Wielu uczestników apelowało o:
- szerszą podstawę prawną do etykietowania cyfrowego,
- bardziej elastyczne sposoby przekazywania informacji, szczególnie w kontekstach wielojęzycznych i przemysłowych.
W skrócie: tam, gdzie papierowa etykieta przestaje „mieścić” realne potrzeby rynku, oczekiwano narzędzi, które pozwolą przekazać informacje skutecznie, bez mnożenia kosztów i komplikowania logistyki.
Co pokazały sondaże i co stało się potem
W trakcie wydarzenia przeprowadzono trzy ukierunkowane sondaże. Ich wyniki potwierdziły dominujące głosy z dyskusji: większość respondentów uznała, że nowe wymagania dotyczące formatowania i reklamy są zbyt obciążające i powinny być uproszczone.
Najczęściej wskazywane kierunki zmian to:
- większe wykorzystanie rozwiązań cyfrowych,
- wydłużenie terminów lub odejście od sztywnych ram czasowych,
- lepsze dopasowanie wymagań do realiów operacyjnych,
- bardziej elastyczne wdrażanie.
Jednocześnie część uczestników krytycznie oceniła samą formę konsultacji w postaci wydarzenia online i postulowała, by w większym stopniu opierać proces na formalnych, „twardych” danych.
Po spotkaniu Komisja otrzymała dodatkowo ponad 150 szczegółowych stanowisk — z sugestiami, danymi i szacunkami kosztów. To właśnie ta baza praktycznych uwag stała się jednym z elementów tła dla dalszych prac nad uproszczeniami.
Co to oznacza dla firm
„Reality Check” pokazał, że największe napięcia koncentrują się wokół kwestii, które bezpośrednio dotykają codziennych procesów: projektowania etykiet, aktualizacji, sprzedaży i komunikacji marketingowej. Innymi słowy: to nie była dyskusja „czy CLP jest potrzebne”, tylko jak je wdrażać, żeby było wykonalne i proporcjonalne.
To właśnie wnioski z „Reality Check” uruchomiły dalszy ciąg wydarzeń: propozycje uproszczeń, zmianę podejścia do terminów i wreszcie mechanizm „stop the clock”.
Sprawdź kolejny wpis, aby dowiedzieć się jak głosy praktyki przełożyły się na konkretne rozwiązania legislacyjne.
Jeśli potrzebujesz pomocy
Skontaktuj się


